czwartek, 16 grudnia 2010

Zimno

ale ja lubię zimę właśnie taką. Jak mnie mróz w policzki szczypie. Może jedynie dzień krótki mnie nieco irytuje ale ponadto nic więcej. W dodatku Święta mają być białe i mroźne, tak jak trzeba...
Kominka mi zimą brakuje najbardziej. Przydałby się w salonie. Taki pachnący świeżym drewnem i żywicą. Topiłabym sobie w nim marszmelousy a tyłek by mi rósł wykładniczo do ilości zjedzonych białych pianek ;) Mrau!
Od poniedziałku oficjalnie rozpoczynam produkcję świątecznych prezentów. O ile z kobietami w naszej rodzinie kłopotów nie mam, z dziećmi również, o tyle z mężczyznami kłopot mam co roku. I co roku dostają oni ode mnie jakiś łakoć i alkohol. W różnych wariancjach i odmianach, ale wciąż to samo. I chyba powielę ten schemat w tym roku, bo nie mam pomysłu. Żadnego. O.

Herbatą zieloną mi zapachniało...
automatycznie więc napadła na mnie ochota na szarlotkę...

I z myślą o szarlotce Was zostawię, wrzucając kilka fotek nowej bransoletki...
Agat+swary+włoskie kryształki+sutasz oczywiście :)



TOP