Z czerwonym akcentem....

Czy zupełnie inna beczka :)
Niespokojna jestem ostatnio i wciąż poszukująca nowych form, możliwości i technik...Sutasz kocham sercem całym i właśnie dlatego muszę czasami od niego odpoczywac...by chmury nudy i przejedzenia nie pojawiły się na moim sutaszowym firmamencie...
Toteż poszłam w srebro :) glinka, druty...w kącie stoi i nieśmiało na mnie raz po raz zerka lutówka i srebrny lut...zobaczymy, zobaczymy...glinka zerkała tak kilka miesięcy ;p

Dzisij przedstawiam Wam parę kolczyków z kontrastem :) PIękne turkusiki w formie szlifowanych kropelek i kuleczek oraz drobniutkie ale za to wściekle czerwone koralowce :) Srebro 925, 930, 999, oksydowane i polerowane :)






na koniec takie małe zaplątajki :) Kobaltowe jadeity i srebro w formie małych acz zadziornych sztyfcików :)





Dobrej nocki!

Niczym w czapce Rumcajsa :)

Czyli PiLLowowe zmagania z materią Art Clay. Glinka srebra ma w sobie jakąś magiczną moc, siłę, która sprawia, że w sekundzie, w której otwieram paczuszkę następuje nagła trzęsawka rękowa...Na opanowanie tej trzęsawki jest niewiele czasu, gdyż glinka srebra w mgnieniu oka schnie i samienia się w gipso-podobną formę :). Mam nadzieję, że przy kolejnych projektach drżenie rąk będzie już nieco mniejsze ;)










Pozdrawiam zbójnicko!!

Candelabria...

Ponownie postanowiłam połączyc sutasz z wire wrappingiem. Zachiało mi się kolczyków bimbających i dyndających i brzęczących :) To są :) Łapa mnie boli od polerowania...ale musiałam wypróbowac swój nowy nabytek w postaci mini szlifierki :) Fajne ustrojstwo ale po pierwsze wylatują z tegoż ustrojstwa takie małe druciki (ze szczotki konkretnie) toteż szlifowac trzeba w okularnieniu oraz sama szlifierka wibruje i po jakimś czasie owe wibracje docierają do najgłębszych zakamarków ciała :) Ale generalnie mój związek ze szlifierką, tak samo jak z palnikiem, rozpoczyna się optymistycznie dośc :)
Wrócę jednak do rzeczy, czyli do wspomnianych kolczyków. Candelabria ma sztyft wykonany w hafcie sutasz, obszyty łańcuszkiem wykonanym ze srebra 925. Do sztyftu podczepiłam bimbajła wykonane ze srebra, kropli jadeitu, pereł słodkowodnych i ametystów :) Srebro oksydowane i polerowane :)










następnym razem pokażę Wam zakapturzone kolczyki ;p

Z kokardażem :)

Ponoc kokardaż jest wciąż modny.

Dwie pary sutaszowych kolczyków z kokardką, obydwie z kroplami jadeitu karminowego i w kolorze kobaltowym.










a na koniec kokardki w soczystym, fuksjowym kolorze, owinięte srebrem z podwieszonymi oliwkowymi cyrkoniami...






prawda, że bardzo optymistyczne :) Dla mnie w sam raz na poprawę zimowego nastroju :)

Jeszcze jedne praliny :)

...z okiem tygrysim, kwarcem dymnym i kroplami agatu, ze złotym sznurkiem i drobnicą Toho, czyli pralinowe wydanie kolczyków serii "Sensuell soutache" ;)





a ponieważ po tej parze kolczyków poczułam lekkuchny przesyt brązem i złotem, to powstały kolczyki baaardzo kobaltowe, z markizami lapisu rozgwieżdżonego pirytem, Swarami, kroplami szlifowanego onyksu i koronką...






:)
TOP