Ekokolczyki...

Eko...ekokolory, taki trochę chuyt matertindody :), choć muszę przyznać, że materiały użyte są w 100% naturalne. Więc w zasadzie to eko, jakby nie patrzeć ;)

Pierwsze z serii kolczyków "Earth"..reszta siedzi jeszcze w głowie, ale myślę, ze niedługo już. Mam wir rękodziełkowania aktualnie...







Kolczyki te wykonałam z miedzi, dużych kropel niebieskiego kwarcu i baryłek peridotu.
A teraz należy mi się kąpiel z Robertem Langdonem i zieloną herbatą....(wczoraj się mało nie rozpuściłam w tej wannie, ale jak mogłam przerwać czytanie gdy Robert uciekał przed CIA ;p )

ZAWSZE!!!

ZAWSZE jak postanawiam radykalne pomniejszenie mojej własnej objętości poprzez zmniejszenie tłustej okładziny na częściach wiadomych - mam ochotę na czekoladę. Znaczy, na czekoladę ochotę mam generalnie zawsze, aaaleeee...umysł mój dziwacznie zaprogramowany, na hasło DIETA reaguje automatycznie: CZEKOLADY DAWAJ I TO DUŻO!!
Jest jednak sposób na wykiwanie niewykiwalnego....
Komplet czekoladowych broszek, na chwilę oczywista, uciszył żebraczy głos w mojej głowie...

"Organtynowy duet czekoladowy"







a ponieważ czekolada smakuje NAJLEPIEJ na suszonej śliwce...

"Śliwkowy duet organtynowy"







Oba komplety ozdobione zostały perełkami słodkowodnymi :)

...i za chińskiego boga nie jestem w stanie powiedzieć jaka jest przyczyna tego, że WSZYSTKIE powyższe fotografie zostały obrócone automatycznie do pionu...spisek wyczuwam jak nic...się mój umysł połączył z tą piekielną maszyna, komputerem potocznie zwaną!....

...

Ciężki był ten początek kwietnia. Gdybym miała go opisać użyłabym pewnie samych niecenzuralnych słów.
Trochę dla odmiany, trochę w celach eksperymentalnych zakupiłam kilka kryształków Swarovski. Jestem jak sroka i wszystko co się błyszczy szybko wpada mi w oko. Tak też te kryształy już od bardzo dawna mnie kusiły. I skusiły w końcu.

"Kryształowe lowe" - srebrne bigle próby 925, srebrna podstawa bali, kryształy Swarovski; TEARDROP AB (13mm), oraz XILION BEAD AB (6mm).



Ostatnie 2 tygodnie...

...były wyjątkowo ciężkie. W tle jeszcze ta tragedia w Smoleńsku. Nie miałam ani siły ani ochoty na wytworzenie czegokolwiek.
Ponieważ dzisiaj ochota wróciła, zrobiłam hurtowo..2 spośród 4 udało mi się w miarę sensownie sfotografować.

Komplet biżu organtynowej z ametystami

"W ametystowej sukience się kręcę"







oraz "W szarej sukience się kręcę"







Tyle. Mam nakaz nie ruszania się z wyra. Wracam zatem w piernaty...

[*]

Nieopisana tragedia.
Moja osobista również, gdyż na pokładzie Tupolewa leciał mój znajomy proboszcz, wspaniały człowiek, ks. prałat Bronisław Gostomski, który, podczas naszej emigracji wielokrotnie zapisał się w naszej pamięci, wielokrotnie jego słowa zmieniały moje spojrzenie na byt człowieka we współczesności, człowiek, który mówił do nas moje dzieci. Człowiek, dzięki któremu lata emigracji były lżejsze. Człowiek, który potrafił nas pocieszyć, gdy święta spędzaliśmy na obczyźnie. Zdecydowanie najwspanialszy ksiądz jakiego w życiu znałam.

http://www.stbobola.co.uk/modules/memorial/index.php

Za Jego duszę, duszę prezydenta i dusze tych wszystkich ludzi zapalam światełko...
WIECZNY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ PANIE...

:) Kolczyki :)

Długo wyczekiwane, zamówione przeze mnie minerały nareszcie dotarły.
Powstały 2 pary kolczyków;

Z perłą, kamieniem księżycowym oraz kroplami Jablonex;







Drugie to moja pierwsza przygoda z brioletkami, zauroczyły mnie te ciemno fioletowe brioletki kordierytu i po prostu nie mogłam się powstrzymać :)







Jeszcze jedna para brioletek, tym razem labradorytu leży zapakowana w pudełeczku i czeka na wenę.

Ukończona :)

Sukieneczka dla chrześnicy mojego męża. Robione tak zwanym migiem, gdyż źle obliczyłam sobie czas jej wykonania (nie uwzględniłam tego, że nitka jest dość cienka a szydełko małe). Ale zdążyłam, wprawdzie butki kończyłam jeszcze w dniu chrztu, ale się udało :)





:)

WSZYSTKIM WAM TU ZAGLĄDACZOM I ZAGLĄDACZOWYM RODZINOM I ZAGLĄDACZOWYM PRZYJACIOŁOM, CHCIAŁABYM NINIEJSZYM, KORZYSTAJĄC Z CHWILI PRZERWY W PRZEDŚWIĄTECZNEJ KSZĄTANINIE, ŻYCZYĆ
ZDROWYCH, SPOKOJNYCH I SŁONECZNYCH śWIĄT WIELKANOCNYCH. SMACZNEGO JAJECZKA I KIEŁBASKI.
I BŁOGOSŁAWIEŃSTWA BOŻEGO!
A W PONIEDZIAŁEK... KUBŁA WODY :D, NO MOŻE NIE KONIECZNIE ZIMNEJ :D:D:D CIEPŁA NIECH BĘDZIE :)

:)

Od dłuższego czasu pracuję nad pewnym, szczególnie wdzięcznym ale i pracochłonnym projektem szydełkowym. Nadgarstek już troszkę odmawia posłuszeństwa upominając się o przerwę. Przerwa nastąpiła. A w przerwie....







Organtynowy komplet w kolorze szafirowym, z czarnym wykończeniem. Jest to mój pierścionkowy debiut. Bazę do pierścionka zakupiłam z myślą o ametystach, aaaale, ametysty i ta konkretna baza nie chciały ze sobą współpracować, drucik stawiał opór, generalnie szło jak po grudzie a jak już wyszło to kompletnie do mnie nie przemawiało. Zamordowałam druta i sprułam ametysty. Baza czekała, czekała i się doczekała. Współpraca bazy, która długo się nudziła w pudełku, z organtyną układała się cudnie. Żadnych sprzeciwów ze strony materiałów :)
Efekt jak widać.
TOP