Zaczynam przywoływanie wiosny... :)

...od naszyjnika wiosennego :)







... do zamotania na szyję zamiast apaszki. Związywany brochą wyszytą organtyną i szklanymi koralikami :)

Rozryweczka - trszkę pongliszoawnia :) Indżoj

Dziad i Baba
"Był sobie dziad i baba", stara bajka się chwali...
On się Dzianem nazywał, na nią Mery wołali.
Bardzo starzy oboje, na retajer już byli,
filowali nie bardzo, bo lat wiele przeżyli.

Mieli hauzik maleńki, peintowany co roku,
porć na boku i stepsy do samego sajdłoku;
plejs na garbydż na jardzie, stara picies, co była
im rokrocznie piciesów parę buszli rodziła.

Kara była ich stara, Dzian fiksował ją nieraz,
zmieniał pajpy, tajery i dzionk służył do teraz.
Za kornerem, na stricie, przy Frankowej garadzi,
mieli parking na dzionki, gdzie nikomu nie wadził.

Z boku hauzu był garden na tomejty i kabydź,
choć w markiecie u Dzioa Mery mogła je nabyć.
Czasem ciery i plumsy, bananasy, orendzie,
wyjeżdżała, by kupić przy hajłeju na stendzie.

Miała Mery dziob ciężki, pejda też niezbyt szczodra;
klinowała ofisy za dwa baki i kwodra.
Dzian był różnie: waćmanem, helprem u karpentera,
robił w majnach, na farmie, w szopie i u plombera.
Ile razy Ajrysie zatruwali mu dolę,
przezywając go "green horn" lub po polsku "grinolem".
Raz un z frendem takiego fajtując dał hela,
że go kapy na łykend zamknęli do dziela.

Raz w rok, w Krysmus lub Ister, zjeżdżała się rodzina:
z Mejnu Stela z hazbendem, Ciet i Olter z Brooklyna.
Byli wtedy Dzian z Mery bardzo tajerd i bizy,
nim pakiety ze storu poznosili do frizy.
A afera to wielka, boć tradycji wciąż wierni,
polsie hemy, sosycze i porkciopsy z bucierni:
i najlepsze rozbify i salami i stejki:
dwa dazeny donaców, kiendy w baksach i kiejki.
Butla "Calvert", cygara - wszak drink musiał być z dymem
kicom popkorn i soda wraz ze słodkim ajskrymem.

Często, gęsto Dzian stary prawił w swoich wspominkach,
jak za młodu do grilu dziampnął sobie na drinka.
To tam gud tajm miał taki, że się trzymał za boki,
gdy mu bojsy prawili fany story i dzioki.
Albo, jak to w dziulaju, brał sandwiczów i stejków,
aby basem z kompanii na bić jechać do lejku.
Tam, po kilku hajbolach, zwykle było w zwyczaju
śpiewać polskie piosenki ze starego het kraju.

Raz ludziska zdziwieni - ot symater [what's the matter] - szeptali,
że u Dzianów na porciu coś się bolbka nie pali.
A to śmierć im do rumu przyszła tego poranka....
On był polski krajowy, ona - Galicyjanka.

CANDY

Ponownie, lista blogów uprawiających rozdawnictwo :) Marau, same przepyszności!!! Idźie szybko się zapisać, jeszcze czas :D

U Natalinki (http://natolinek.blogspot.com/2010/02/cuuuuukssssyyyy.html#comments) do 28/02



Na blogu HompArt (http://blog.crafts.hopmart.pl/2010/02/wstaw-nasz-baner-wylosuj-candy.html?showComment=1266767436026_AIe9_BGpRHWH1wTsBPIYS59hEE8Sao_-dts_xGZfevFxbW2RXprAj0dfv4W6tT2HcTsPBnxALszDVm25sN54PXFf8ieVGISKfjExYQkJLg2AjQ-Bgp1apULx84Rbtadl4nVWSSUX8NSbAw4oAM7Bronnr_HksAkVVOTHJuKfqjUH2GDGCH_X4_rf17y_iYgHk0sPBcmS0EY0E9oP9nL89aUM8QJdp4pyY98-PRgToLV-Bf0PwhWq9Gpb-u2HzW0Y-mNhLxUqTkEU#c8806216407708677502) do 6/03

:)

Już mam imiona - Tulima i Miłka. Stokrotkę o adres na maila poproszę a Marysieńka odbierze fanta osobiście ;)

Misie dwa...

...i nie mam pomysłu na imiona - macie jakieś?? ;)















(dla autora najciekawszych imion będzie surprajs...do 22.02 wymyślamy imiona :) )

Jak mnie te dziurkacze wciągnęły...

...to się po prostu w głowie nie mieści. Ale już, wróciłam do świata, bo dziurkacze już oddałam, dzisiaj (i już normalnie mi szkoda no!).
Za to dzięki nim wyprodukowałam pierwszą w życiu kartkę, dla pewnej ślicznej dziewuszki :)
Fotografie są chińskiej jakości czyli jakotakiej, gdyż robione w zasadzie w biegu (w aucie podczas jazdy) i już ładniejszych w takich warunkach po prostu nie potrafiłam...













Puste karty po lewej stronie to miejsce na odbicie stópek i łapek małej Zojki :)

...no, to teraz już spokojnie mogę wracać do szydełka :)

CANDY i frywolitki

To po pierwsze :)
U scrapbooking freek: http://ulascrapbooking.blogspot.com/2010/02/z-okazji-trzecich-urodzin-szymonka.html



Superkolorowe u Rossali: http://rossali.blogspot.com/


u Ani Marii: http://princi-made.blogspot.com/2010/02/soulmate-giveaway.html



u Anik: http://ani-mari.blogspot.com/2010/02/candy.html



Oraz u Kulki: http://kulczysko.blogspot.com/2010/01/kulcze-candy-krolik-saute-i-przesyka.html


Ponadto wycinania u nas ciąg dalszy. Siostra przyjechała na dni kilka to teraz we dwie siedzimy i dłubiemy. Jeszcze sie nam nie znudziło, dłubania efekty zamieszczę sun :)

Na Boże Narodzenie popełniłam z Alvearle wymiankę i dostałam piękne, frywolitkowe kolczyki na prezenty (udane niezwykle z resztą). Siostra od tamtej pory na punkcie frywolitek całkowicie oszalała i od początku roku ćwiczyła (ze szkółki Alvei na forum craftladies z resztą), plątała i pruła, aż doszła do momentu, w którym wyfrywolitkowała swoje pierwsze kolczyki. Prezentuję zatem;





Nastąpiła krótka przerwa w procesie szydełkowania....

...bo pożyczono mi na dni kilka.....
"kilka" dziurkaczy...






..i postanowiłam zrobić "kilka" wycinanek ;p

Anioł do przygarnięcia :)

Anielina cukierki rozdaje;

http://anielina.blogspot.com/2010/02/moje-pierwsze-candyzapraszam.html

Ja dalej w motywie misiowym siedzę ;)

Pink Rita ... sasi siniorita ;)








a ponieważ znalazłam fajną instrukcję na pudełeczko a już jakiś czas temu siasilla przesłała mi paczuszkę wycinanek, postanowiłam Ritę "opakować" ;) I w ten sposób powstało first in maj lajf hendmejd pudełeczko ;)



TOP