wtorek, 2 sierpnia 2011

Powróciłam ;) ale nie na długo....

Znacie to uczucie?
Kiedy młodsza siostra, taka wiecie, całkiem całkiem mała....taka gówniara co to chodziła smarkata i pazury gryzła i darła się w niebogłosy byle czego i chciało się ją komuś podrzucic albo udusic....
I taka mała siostra nagle wychodzi za mąż...
A ty stoisz w kościele i czujesz jak łzy płyną ci po policzkach a głos ugrzązł gdzieś w gardle. Stoisz i patrzysz, że ona taka piękna, cała biała i ma usmiech od ucha do ucha. I wiesz, że jest szczęśliwa a tobie się serce koleboce między żebrami...
I stałam tam dumna jak paw i dzieliłam szczęście z jedną z najbliższych memu sercu istot na tej ziemi. Moja mała siostrzyczka wyszła za mąż....



a wesele było takie, że aż do świtu, do ostatniego gościa, że stopy mam obolałe a małżonek sobie smarował :D, że jedli i pili i tańczyli, choc głównie tańczyli.....że toasty wznosili i sto lat śpiewali (a młody prawie zaliczył bliske spotkanie z sufitem ;p )...

A żeby nie było nazbyt ckliwie - Nowa bransoleta sutaszowa. Napakowana minerałami az miło :)








:)
TOP