piątek, 14 stycznia 2011

Nowosci, zaległości oraz grypa...

Melduję, że wróciliśmy z urlopu, który na prawdę ciężko było urlopem nazwać. Założeń przedurlopowych nie zrealizowałam niestety a i zakupowo nie poszalałam, gdyż jak się okazuje brytyjski HM Revenue & Customs działa tak samo sprawnie jak polski ZUS i ze zwrotem podatku zrobił się malutki kociołek i koniec końców czeku nie zrealizowałam. O. A ponadto musieliśmy doprowadzić auto do stanu uzywalnośći a na spacer po centrum wybraliśmy się raz i to na krótko, bo mózg mi w owym czasie zaczął wypływać nozdrzami. Ale spotkałam się z tymi, którzy stanowili znaczącą część naszego londyńskiego życia i było miło :) żóbrówka nic a nic nie straciła na smaku ;) Angielska cappucino też nie :)







Grypa mnie nadal nie odpuszcza - bite dwa tygodnie a chychłam nadal jak gruźlik...ptasia jak nic! Albo świńska. Pewnie jakbym chadzała do lekarza bym się dowiedziała co to za cholerstwo, ale nie mam w zwyczaju. Nic konstruktywnego, poza antybiotykiem na każdą okazję, od naszego lekarza nie wynoszę. O.
No i zaległości biżuteryjne wklejam, a co!

Od sutaszu zaczynając;

"W kolorach ziemi" - owal agatu, kryształy Swarovski round, kulki marmuru oraz kule howlitu wybarwionego na turkusowo.




"Różanecznik"; czyli kryształ górski w roli głównej plus szlifowane, szklane kryształki.




"Szeherezada" - z hematytami.





"Cloisonne fairytale" - czyli koral cloisonne plus całe garście kryształków szklanych i Swarków.





"W stylu vintage" czyli koral akrylowy z elementami metalizowanymi oraz kryształki Swarovski round.






Tak, i żeby nie było, że sutasz jedynie, chociaż nie kryję, że głównie. Ale, ponieważ jestem stała w uczuciach oraz wierna, filce, broszki i bransolety kwieciste:

"Blue"




"Folk"




"Rudy rydz"




:)

Miłego dnia!!
TOP