niedziela, 22 sierpnia 2010

Lekkuchno mi lepiej...

...ale bez rewelacji. Kuracja nie powaliła mnie na kolana.boli trochę mniej ale nie przestało zupełnie, a tego bym się spodziewała po tygodniu brania zastrzyków (!!!)
Za to moja kolekcja na jesień/zimę juz prawie gotowa, myślę, że już wkrótce będę mogła ją zaprezentować :) Muszę moją osobistą modelkę tylko dorwać i obfotografować :)

Natomiast, żeby nie było tak całkiem nudno, kilka broszek "zaległych". Tym razem poszłam w pastele :)

"Sama słodycz" - satyna + jablonex





"Lawendowy krem" - satyna + jablonex





"Malinowy krem" - satyna + perły słodkowodne + miedź ;)





was pozdrawiam i idę na "Dom nad Rozlewiskiem" (chociaż uważam, że książka jest o wiele lepsza a poza tym, to mama Basia i Kaśka w książce wyglądały zupełnie inaczej! I jeszcze Kaśkę przeżyję, ale mama Basia miała tam długaśny waarkocz a tu..pfff...jakieś piórka liche...)
TOP