wtorek, 16 lutego 2010

Jak mnie te dziurkacze wciągnęły...

...to się po prostu w głowie nie mieści. Ale już, wróciłam do świata, bo dziurkacze już oddałam, dzisiaj (i już normalnie mi szkoda no!).
Za to dzięki nim wyprodukowałam pierwszą w życiu kartkę, dla pewnej ślicznej dziewuszki :)
Fotografie są chińskiej jakości czyli jakotakiej, gdyż robione w zasadzie w biegu (w aucie podczas jazdy) i już ładniejszych w takich warunkach po prostu nie potrafiłam...













Puste karty po lewej stronie to miejsce na odbicie stópek i łapek małej Zojki :)

...no, to teraz już spokojnie mogę wracać do szydełka :)
TOP