piątek, 25 września 2009

Tytułem wstępu...

Na urlopie wychowawczym dzieją się różne rzeczy. Niesłychane i niepojęte. I czasami tak się dzieje, że się dzieje a wtedy to już pozamiatane ;)
Blog ten, tutaj i w tym czasie ma służyć mi (ofkors) czyli matce zeschizowanej i lekkuchno już anarchizującej trzylatki (i kochanej ofors i słodkiej, najfajniejszej i ogólnie naj - żeby nie było ;) ). matka owa (czyli ja) celem zachowania względnej trzeźwości umysłowej (chociaż jeśli chodzi o trzeźwość matka ma czasami myśli nieczyste, lecz z chwilowego braku możliwości pozostaje przy myślach nieczystych i grzesznych) oraz dla urozmaicenia sobie czasu wolnego (którego wraz z rosnącym pacholęciem jest coraz więcej - kto by pomyślał) postanowiła zająć się robieniem czegoś z niczego (matka również czasami traci kontekst, więc czytelniku/oglądaczu/podglądaczu liczę na cierpliwość twą i wyrozumiałość).

I tak oto powstał ten blog. For mi. For ju. For enyłan hu łonts :)

(matka ma niepohamowane chęci rozmawiania w wiadomym języku obcym, którego brak boleśnie odczuwa od lutego, z przyczyn technicznych, dlatego też czasami będzie sobie w pongliszu pisała)

Czuwaj!
TOP