sobota, 26 września 2009

Je ja vu




Zaczynamy od tego, co już było, czy tego co już spod moich palców wyszło i po świecie się rozlazło :)

Koszyczki plotę z papierowej wikliny, od niedawna, ale z zapałem :) Decoupaguję dla wprawy (bo papier to taki magiczny materiał, że zawsze go można przemalować lub pozaklejać ;) ) Te jesienne dostały się Marysi na urodziny, zakładki zachłannie i egoistycznie zachowałam dla siebie, gdyż dość miałam już przekładania książek biletami :)

Różane pojechały w ramach podziękowań do pewnej pani.

(za Chiny ludowe nie wiem jak poukładać te fotki tak, by szły razem z tekstem a nie tak jak są...wszystkie w kupie na górze :/ )




TOP